Posłowie do "Tajemniczego dziecka"

 "Tajemnicze dziecko" - posłowie tłumaczki, Elizy Pieciul-Karmińskiej

Ernest Teodor Amadeusz Hoffmann (1776-1822) w Polsce znany jest przede wszystkim jako autor baśni Dziadek do Orzechów, a i to głównie za sprawą baletu Piotra Czajkowskiego pod tym samym tytułem. Natomiast Tajemnicze dziecko tego pisarza to baśń w Polsce właściwie nieznana i mało kto słyszał o jej dwóch dotychczasowych tłumaczeniach: autorstwa Zofii Modrzewskiej-Schillerowej (1923) oraz Józefa Kramsztyka (1926).

Tymczasem niemiecki oryginał, opublikowany w roku 1817, został stosunkowo szybko przetłumaczony na wiele języków (szwedzki: 1821, francuski: 1832, holenderski: 1841, angielski: 1852, duński: 1856) i wywarł wielki wpływ na literaturę europejską. Jako dzieło nowatorskie wymieniane jest zwykle jednym tchem z innym arcydziełem literatury dziecięcej: Alicją w krainie czarów Lewisa Carrolla. Z kolei badacze twórczości Astrid Lindgren zwracają uwagę, że najważniejszym wcieleniem „tajemniczego dziecka” jest postać Pippi Langstrumpf – tej ponadpłciowej istoty obdarzonej cudownymi właściwościami, która przybywa z daleka i odmienia życie dwojga rodzeństwa: brata i siostry. Warto także zwrócić uwagę na analogiczną paralelę między Hoffmannowskim „tajemniczym dzieckiem” a E.T. z filmu Stevena Spielberga.

Dobrze się stało, że wydawnictwo Media Rodzina, w którym w roku 2011 ukazał się najnowszy przekład Dziadka do Orzechów i Króla Myszy, postanowiło również opublikować nowy przekład Tajemniczego dziecka, wypełniając tym samym poważną lukę w polskiej recepcji E.T.A. Hoffmanna oraz realizując zamysł samego Autora. Tajemnicze dziecko to bowiem niejako dopełnienie, kontynuacja, literacka paralela Dziadka do Orzechów. Obydwie baśnie zawdzięczają swe powstanie kontaktom pisarza z dziećmi Juliusa Eduarda Hitziga, a ich publikację dzieli zaledwie rok: Dziadek do Orzechów ukazał się na Boże Narodzenie 1816 roku, a Tajemnicze dziecko wydane zostało w listopadzie 1817 roku.

W liście z 8 marca 1818 roku do Carla Friedricha Kunza, swego wydawcy z Bambergu,  Hoffmann podejmuje się porównania obydwu tekstów i jednoznacznie daje pierwszeństwo Tajemniczemu dziecku jako baśni „bardziej niewinnej i bardziej dziecięcej”, która właśnie z tego względu „bardziej nadaje się dla dzieci, nawet jeśli nie uchwycą one głębszej idei całości”. W podobnym duchu wypowiada się Lotar, alter ego pisarza w Braciach Serapiońskich: „Czy pamiętacie, że chciałem napisać drugą baśń dla dzieci mojej siostry i mniej pławić się w przepychu wyobraźni, lecz być bardziej dziecięcym niż w Dziadku do Orzechów i Królu Myszy? Baśń jest gotowa i zaraz ją usłyszycie”.

I rzeczywiście. Choć w Tajemniczym dziecku także dzieją się dziwne rzeczy, a do świata racjonalnego przenikają istoty z innego wymiaru, które – podobnie jak w Dziadku do Orzechów – zobaczyć można początkowo tylko niewinnymi oczyma dzieci, to jednak niebawem postaci z magicznego świata stają się widoczne także dla rodziców. Dorośli  wspólnie z dziećmi staczają zwycięską walkę ze złym gnomem, gdy nauczyciel przysłany przez bogatego krewnego okazuje się ogromną i groźną muchą. W tym sensie fabuła Tajemniczego dziecka pozbawiona jest niedopowiedzeń i sprzeczności znanych nam z Dziadka do Orzechów. Także relacje między Feliksem i Bogumiłą są mniej skomplikowane niż między Marią a Fryckiem, a ich wzajemna czułość i oddanie są w swej bezpretensjonalności niezwykle autentyczne i naprawdę wzruszające.

Nie należy jednak sądzić, że autor zrezygnował z humoru i właściwej sobie ironii czy sarkazmu. Opis „wytwornej wizyty” lepiej urodzonych krewnych wiele mówi o nastawieniu Hoffmanna do wychowawczych ideałów jego epoki, jakkolwiek wiele z krytykowanych przez niego zjawisk można jak najbardziej odnieść do współczesności. Warto przyjrzeć się sobie w tym krzywym zwierciadle i zweryfikować nasze własne wyobrażenia o tym, co jest dobre dla dzieci. Warto zastanowić się, czy przypadkiem nadmiar „nauk” kosztem spontanicznej zabawy nie przynosi dzieciom wielkiej szkody.

Hoffmann dokonuje jednak czegoś jeszcze ważniejszego: pisze baśń uniwersalną skierowaną zarówno do dziewczynek, jak i chłopców, co w dobie ścisłego marketingowego podziału na różowe i niebieskie ubrania i zabawki przeznaczone wyłącznie dla konkretnej płci uznać trzeba za rewolucyjne novum. Pisarz dostrzegł w dzieciach człowieka, a tytułowe „tajemnicze dziecko” to niejako ucieleśnienie człowieczeństwa w czystym kształcie: istota ponad płcią, która Feliksowi wydaje się chłopcem, a Bogumile dziewczynką.

I jeszcze kilka słów wyjaśnienia dotyczącego tytułu i imion głównych bohaterów. Tajemnicze dziecko to tytuł wybrany przez dotychczasowych tłumaczy: Zofię Modrzewską-Schillerową i Józefa Kramsztyka. Autorka niniejszego przekładu postanowiła tradycję tę podtrzymać, chociaż tytuł niemieckiego oryginału (Das fremde Kind) odczytywać można na różne sposoby: jest to zatem dziecko „inne” – „obce”, „odmienne”, „nieznane”, „dziwne”. Warto jednak wiedzieć, że jego „tajemniczość” polega nie tylko na „baśniowości” i „magiczności”, lecz również na „inności” i „odmienności” od tego, co znane i zastane.

Czytelnik może być zaskoczony widząc, że bohaterka niemieckiej baśni nosi swojskie imię Bogumiła. W oryginale rodzeństwo zwie się Felix i Christlieb, i są to imiona jak najbardziej znaczące. Zawiera się w nich przeznaczenie dzieci, które – chociaż okrutnie doświadczone przez los – pozostają zawsze „wesołe i szczęśliwe”. Feliks to jak wiadomo „szczęśliwy”, a niemieckie imię „Christlieb” oznacza „miłą Chrystusowi”. Najbliższym polskim odpowiednikiem tego pięknego imienia wydaje się właśnie polska „Bogumiła”, a „Krzysia” Zofii Modrzewskiej-Schillerowej czy „Krystynka” Józefa Kramsztyka nie przekazują owej istotnej informacji, że dziewczynka była „miła Chrystusowi – miła Bogu”.

Tajemnicze dziecko to utwór, którego moc nie zasadza się jedynie na pięknie baśniowych szczegółów czy ucieczce od prozaicznej rzeczywistości – przeciwnie, jest to baśń, która wkracza w sam środek zwykłego życia, a kończy się tragicznie: śmiercią ojca i wypędzeniem pozostałej rodziny z domu. I właśnie w obliczu tej tragedii dzieciom, a także ich matce, udaje się zachować godność i osiągnąć szczęście. Dzieje się to dzięki wsparciu „tajemniczego dziecka”, owej dziwnej istoty, którą każdy z nas – jak sugeruje Autor – może spotkać i rozumieć na swój własny sposób.       

 

Eliza Pieciul-Karmińska